28 lutego 2015

Żakiet z parzonej wełny.

Ten kawałek wełny parzonej,tak naprawdę był kupiony na wypróbowanie wykroju 
zaprojektowanego przeze mnie.Ten typ tkaniny ma to do siebie że po obcięciu nie wymaga 
obrzucania,ponieważ się nie wyszczępi.Mój zamiar był taki,by żakiet nie miał poszewki i był 
dobrze dopasowany do mojej sylwetki.Musze przyznać,że nawet mi się to udało.Niestety 
dzisiaj zaprezentuje go na manekinie.Proszę też o opinie ,która wersja jest Waszą 
faworytką.

 




4 komentarze:

  1. żakiet bardzo fajny, a najbardziej przypadła mi do gustu wersja z liliową bluzką z kołnierzem i z bluzką w paski:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za Twoje zdanie.POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  3. Żakiet i bluzka w paski wygląda obłędnie - nosiłabym tylko w takim zestawieniu (skojarzył mi się zwrot "to obłęd w ciapki" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie wszystkie są wystrzałowe,z pomarańczową bluzką i w paski.Żakiet ma fajną tkaninę.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

KOMENTARZE MOBILIZUJĄ DO TWORZENIA.NO I JAK MIŁO WAS CZYTAĆ! DZIĘKUJĘ

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...